
 
Aparacik (lomo lc-a) porzyczyłem od mojego kuzyna. Przypomniałem sobie, że jak byliśmy dziećmi to ja robilem zdjecia równie wspaniałą rosyjską konstrukcją (smieną) a on własnie lomo. Zatęskniłem za tą wspaniałą naiwnością z jaką fotografowałem gołębie na niebie i wcale mnie nie zniechęcało, że póżniej po wywołaniu kliszy gołębia trudno było odróżnić od paprocha. Czysta radość fotografowania - tak mi się kojaży LOMO !!!!
|